ZUS czy OFE

Poniżej prezentujemy korespondencję drogą elektroniczną od jednego z czytelników naszego portalu.

ZUS czy może OFE

Od pewnego czasu jesteśmy atakowani takimi sloganami. Jako ludzie myślący mamy obowiązek wybrania kierunku w jakim powinna podążać nasza składka emerytalna. I tu nasuwa się pytanie co wybrać co będzie bardziej dla nas odpowiednie?

Ja nie mam ochoty ani zamiaru pokazania kierunku w jakim się powinniśmy kierować. Nie jest to zdanie eksperta bo też nim nie jestem. Ale jako osoba zainteresowana tą sytuacją  muszę zabrać głos.

Opowiem o dwóch sytuacjach jakie mnie spotkały w życiu a mianowicie.

Jako młody chłopak podjąłem prace w latach 80-tych w dawnym WSK po roku przepracowanym w tymże przedsiębiorstwie otrzymałem tzw. ”13„. Zadowolony postanowiłem te pieniążki zabezpieczyć na przyszłość; czyli wpłacić na książeczkę „Oszczędnościową” kwota jaką wpłaciłem opiewała na sumę 7 tys. zł, a Moja wypłata była w granicy 3 tyś. zł. Jak pomyślałem tak zrobiłem. Pieniążki „zamroziłem na czarną godzinę”. Po latach postanowiłem wykorzystać owe pieniądze i już jako żonaty człowiek wybrałem się do oddziału Banku po moje pieniążki. W końcu już się ożeniłem wybudowałem dom i mogłem za owe pieniążki kupić meble. Był rok 1999 i po złożeniu wniosku o wypłatę moich oszczędności oczekiwałem wypłatę ich. W kasie wypłacono Mi 5 zł. tak dosłownie 5 zł. W kraju obowiązywał juz „nowy złoty”,  resztę moich oszczędności bank pobrał za utrzymanie i obsługę konta. Wtedy po raz pierwszy państwo polskie zgodnie z obowiązującym prawem mnie  okradło.

Teraz druga moja przygoda z OFE.

Już w latach pierwszych filarów emerytalnych podjąłem decyzję o przystąpieniu do tzw. Trzeciego filaru emerytalnego. Podpisałem umowę z agentem i jak przystało wpłacałem pieniążki  na wyznaczone konto. Kilkukrotnie bywając w biurze agenta sprawdzałem swoje oszczędności jakie pomnaża „mój” filar ubezpieczeniowy. Kwoty jaki mi przedstawiał wyglądały obiecująco. Pieniążki spoglądały na moją przyszłość optymistycznie. Już wiedziałem, że będę mógł na emeryturze pozwolić sobie na lepsze życie. Po około dwóch latach oszczędności dostałem informację, że mój Ubezpieczyciel połączył się w większy zakład ubezpieczeń czyli nastąpiła tzw. Fuzja. Myślę więc duży może więcej, skierowałem się do mojego agenta i tu pierwsze zaskoczenie nie ma go już i nie prowadzi już swej agentury i co dalej ?. Znalazłem nr tel. do centrali i dzwonie okazuję się, że moje konto jest obecnie zarządzane przez agenta w Rzeszowie. Dzwonie i umawiam się na rozmowę oraz proszę o aktualny stan konta. Po około trzech miesiącach ów agent był w Mielcu. Przyjechał i przedstawił mi stan mojego  konta była to już kwota po doliczeniu odsetek i okresu wpłaty powiększona o akcję około 30 tyś. Jestem zadowolony i uspokojony czyli moje pieniążki procentują. Emeryturka będzie lepsza!. Minął kolejny rok dostaję od innej agencji wyliczenie moich wkładów. Znowu szukam gdzie jest najbliższy agent, żeby coś się dowiedzieć. Znowu Rzeszów .Po kontakcie z agencją dowiaduję się, że inny ubezpieczyciel przejął moje konto w trzecim filarze. Tego było już za dużo po konkretnej rozmowie z agentem powiem nawet awanturze chce wycofać moje wpłaty z funduszu „emerytalnego”, i wtedy zaczyna się pod górkę. Po ostatniej mojej interwencji w Rzeszowie i po odliczeniu kwoty moich zysków przypomnę około 30 tyś plus „akcję” została mi naliczona kwota i wypłacona 1 105 zł. Wpłacona kwota pieniężna przeze mnie to 10 tyś. zł do funduszu, reszta to były niby zyski. Nie  pomogły ,żadne moje odwołania. Jakie były moje próby  odzyskania pieniędzy można się domyślać. I tu zostałem oszukany przez tzw. OFE.

e-mielec24.pl