butelecza

Buteleczka z trupią czaszką.

Trucizna była potężnym orężem od zarania dziejów. Dla żądnych władzy i bogactwa stanowiła często jedyną drogę do osiągnięcia celu. Oto jak trucizna zawładnęła światem.

Pierwsze pisemne informacje o substancjach wykazujących właściwości trujące pojawiły się w papirusie Ebersa ( 1550 r. p. n. e. ) , który zawierał m. in. opisy substancji leczniczych. O truciznach pisali Hipokrates, a także Arystoteles i Dioskorides.

W starożytnej Grecji trucizn używano nieoficjalnie w walce o względy polityczne i społeczne, oficjalnie sięgano po nie do wykonywania sądowych wyroków śmierci. Tę formę egzekucji stosuje się do dziś w niektórych stanach USA, wykorzystując do tego celu mieszaninę o różnych mechanizmach działania, powodujących śmierć poprzedzoną utratą świadomości i głębokim odurzeniem.

W średniowieczu trucicielstwo rozwinęło się szeroko zarówno w życiu świeckim, jak i kościelnym. Przy pomocy zatrutej hostii zamordowano np. cesarza Henryka; kilkanaście lat później papież Benedykt XI umiera po zjedzeniu zatrutych fig. Walka o władzę i przywileje była często toczona przy użyciu trucizn, co przy ówczesnej niemożności ich wykrycia praktycznie zapewniało sprawcą bezkarność.

Za najlepszych trucicieli tego okresu uważano Włochów i Francuzów. Skrytobójstwa dokonywane przy użyciu trucizn stały się tak powszechne, że w dużych miastach pojawili się półoficjalni dostawcy potrzebnych specyfików.

Plaga trucicielstwa nie ominęła ziem polskich. Według niektórych w ‘’ Kronikach ’’ Wincentego Kadłubka można doszukać się wzmianki, że od trucizny zginął założyciel Krakowa – Krakus. W 1290 roku na zamku wrocławskim umiera 33 – letni książę krakowski Henryk IV Probus. W tym przypadku źródła wskazują również sprawcę, którym okazał się nadworny medyk księcia. Zabójca systematycznie aplikował sprowadzoną z Włoch truciznę na ostrze noża, którego król zwykle używał w trakcie posiłków.

Pochodzący z 1389 roku opis próby zgładzenia zatrutym winem biskupa Jana Radlicy wskazuje na wielką znajomość rzeczy i bystrość umysłu duchownego. Spostrzegłszy pierwsze objawy zatrucia natychmiast kazał służbie wiązać się za nogi do stropowej belki i bić kijami po brzuchu, aby wywołać wymioty i wydalić truciznę.

W 1578 roku na skutek coraz większego zagrożenia otruciem ze strony nieprzychylnych królowi szpiegów kancelaria Stefana Batorego zwraca się z oficjalną prośbą do Leonarda Thurneissera o przesłanie remedium chroniącego przed zatruciem.

Wraz ze świadomym stosowaniem trucizn – w każdym stuleciu równolegle prowadzono badania nad objawami przez nie wywołanymi, dążono do określenia ich charakteru i mocy. Bez specjalnych sukcesów poszukiwano metod leczenia i zapobiegania otruciom. Liczne rzesze nieszczęśników, wywodzących się zazwyczaj z pojmanych w trakcie wojen jeńców, niewolników czy przestępców, w męczarniach dokonały żywota, będąc obiektem doświadczeń.

Pierwsze trucizny stosowane przez człowieka wywodziły się z surowców roślinnych, mineralnych i zwierzęcych. Pierwszą i najbardziej powszechną metodą uśmiercania skrytobójczego od wieków było dodawanie trucizn do żywności i napojów. Bardziej wyrafinowane metody opierały się na użyciu jadowitych zwierząt, zatruwaniu ostrzy i grotów oręża, nakładaniu śmiercionośnych związków na przedmioty mające kontakt ze śliną ofiary.

Wraz z postępem wiedzy pojawiały się trucizny coraz bardziej skomplikowane, a przy tym bardzo skuteczne. Na przełomie XIX i XX wieku wraz z postępem nauki trucicielstwo rozwinęło się na niespotykaną dotychczas skalę jako broń chemiczna.

Stosowane w trakcie masowej eksterminacji gaz musztardowy, iperyt, fosgen, cyjanowodór czy cyklon B stanowią jedynie wierzchołek góry lodowej. Przytłaczająco mrocznym przykładem oficjalnych masowych badań nad właściwościami trującymi substancji były nieludzkie eksperymenty prowadzone w niemieckich obozach koncentracyjnych. Doświadczenia toksykologiczne podobne do tych, które prowadził ,, Anioł śmierci ‘’ – jak nazwano doktora Mengele – były wykonywane w obozach zagłady także z polecenia firm farmaceutycznych. Z używanych wówczas substancji wywodzą się współczesne środki bojowe.

Ostatnimi ofiarami trucizn padli m. in. bułgarski dysydent Gieorgij Markow zgładzony w 1978 roku za pomocą nasączonej rycyną śruciny wystrzelonej z parasola, skazany na śmierć w męczarniach na skutek zatrucia w 2006 roku skażoną polonem herbatą Aleksander Litwinienko, były prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko, którego według jednej z teorii próbowano zgładzić przy pomocy dioksyn.

I to z pewnością nie ostatnie ofiary. Z pewnością ktoś, gdzieś na świecie sięga właśnie po buteleczkę z trupią czaszką.

 

Marek Leyko
e-mielec24.pl