24

Wigilia z supermarketu

Dawniej wieczerza wigilijna zaczynała się od zupy, dzisiaj często najpierw serwuje się przystawki. Najbardziej widoczną zmianą ostatnich lat jest pojawienie się dwóch zupełnie różnych stołów – u tych najzamożniejszej i u osób mniej zamożnych.

Ci pierwsi serwują swoim bliskim wigilijne potrawy z całego świata i często poczciwego karpia zamieniają na ekskluzywne „frutti di mare „. Dla pozostałych – wigilia ma smak potraw z supermarketu.

Wigilijny stół wygląda różnie i nadal różni się w zależności od regionu Polski. Nigdzie jednak nie powinno zabraknąć podczas wieczerzy określonych dań: zupy, ryb, potraw mącznych, ciast i napojów.

Na przykład na Podlasiu jeszcze dziś podawany jest „borszcz”, ryba smażona, kompot z suszonych gruszek i czernic oraz kutia.

W poznańskim podczas wigilii nie powinno zabraknąć sinobiałej zupy z kapusty, grochówki lub polewki z maku, klusek z „kwaśnym” (sokiem z kapusty) i klusek z cukrem.

Na Mazowszu dominują grzyby, czasami podaje się też kartofle z makiem.

Na Podhalu wieczerza składa się z tłuczeńców – klusek z makiem, klusek z kapustą i bobu.

Natomiast na Warmii i Mazurach – jak wynika z badań etnografów – do II wojny światowej nie przestrzegano postu, a potrawy wigilijne nie różniły się od potraw dnia świątecznego. Na Wigilię podawano najczęściej pieczoną gęś, kiełbasę, ciasto i słodycze.

Wraz z przemieszczaniem się kultur na stół polski zaczęły trafiać łakocie z krajów ościennych. Przywozili je z południa Ormianie, Grecy i Żydzi. Do przypraw od wieków w Polsce używanych: maku, miodu, doszły rodzynki, gałka muszkatołowa, szafran, kapary, oliwa, oliwki, a później różne rodzaje cukru np. kanar, faryna oraz korzenie – imbir, pieprz, ziele angielskie, kardamon czy cynamon. Wszystkie te nowości zajęły należne im miejsce w staropolskiej kuchni, niezwykle wzbogacały smak wielu potraw w tym – wigilijnych.

Niewiele zachowało się z tradycyjnych dawnych zwyczajów. Nie wypatrujemy już pierwszej gwiazdki, nie uznajmy wróżb, nie idziemy porozmawiać  ze zwierzętami. Zamiast tradycyjnego „Lulajże Jezuniu”, słuchamy z kompaktów „Jingle Bells”. Prezentów zamiast „pod drzewkiem” szukamy w mikołajowych pończochach czy butach.

Ostatnio wydajemy na prezenty znacznie więcej pieniędzy niż kiedyś, rzadko wykonujemy je osobiście. Nie musimy się nawet martwić o ich opakowanie, zrobią to za nas handlowcy w supermarketach. Prezenty możemy też kupować, nie ruszając się z domu – za pośrednictwem internetu. W ten sam sposób możemy najbliższym złożyć życzenia, świąteczne i noworoczne. Paradoksalnie, o ile w kraju często dajemy sobie „dyspensę od tradycji”, to wszędzie za granicą tę tradycję skrzętnie kultywujemy. Nie ma chyba takiego miejsca na ziemi, gdzie zagnani przez los Polacy nie zbieraliby się w ten wigilijny wieczór i nie dzielili opłatkiem.

Marek Leyko
e-mielec24.pl